XVIII i XIX Wydział Upadłościowy m.st. Warszawy – SKOK Wołomin i wywłaszczenia na ogromną skalę

15 marca 2024

XVIII i XIX Wydział Upadłościowych m. st. Warszawy założone do przejmowania majątków Polaków.

Procedura upadłości konsumenckiej została zaczerpnięta z prawodawstwa krajów demokracji zachodniej, jednakże w Polsce zostało do zmodyfikowane tak, by na całym procederze bogacił się układ. W efekcie upadłość przypomina bardziej wywłaszczenie niż oddłużenie. Realizują to specjalne wydziały gospodarcze działające przy sądach rejonowych. Ich struktura się stale rozrasta bo wywłaszczanie Polaków przybiera na sile. Oczywiście największy tego typu wydział, a właściwie dwa są w Warszawie. Są to XVIII oraz XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. Oba te wydziały upadłościowe są pod stałym nadzorem Suwerennej Polski. To do tych właśnie wydziałów trafiają największe upadłości np. Amber Gold, OLT Express lub SKOK Wołomin. Sędzią w takim wydziale nie może być byle kto. Są to specjalnie wyselekcjonowani ludzie z tzw. nowego naboru gotowi do wypełniania określonych poleceń Zbigniewa Ziobry i jego kolegów bez zadawania pytań i dylematów.

Gmach XVIII i XIX Wydziału Gospodarczego do spraw Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy
XVIII i XIX Wydział Gospodarczy ds. Upadłościowych i Restrukturyzacyjnych Warszawy

Przygotowanie gruntu pod machinę wywłaszczeniową Polaków

Podwaliny pod cały proceder położyła gigantyczna nowelizacja Prawa Upadłościowego przygotowana przez ludzi Suwerennej Polski. Ułatwiła ona znacznie wywłaszczanie Polaków metodą na upadłość konsumencką i gospodarczą. Głównym autorem nowelizacji był zaufany człowiek ówczesnego Ministra Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro – Piotr Zimmerman. Panowie rozpoczęli współpracę, gdy Piotr Zimmerman przewodniczył Wydziałowi do spraw Upadłościowych i Naprawczych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy. W 2005 roku Ziobro zrobił Piotra Zimmermana wiceprezesem Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy oraz swoim pełnomocnikiem ds. zniesienia tego sądu i utworzenia w to miejsce Sądów Rejonowych dla m. st. Warszawy, dla Warszawy Woli oraz Warszawy Żoliborza. W ten sposób dokonano wymiany kadr na ludzi zgodnych z interesem układu.

Piotr Zimmerman, w ramach komisji przy Ministrze Sprawiedliwości Zbigniewie Ziobro, przygotował nowelizację Prawa Upadłościowego, tak by upadłości orzekane były szybciej, a sam proceder przeprowadzany maksymalnie sprawnie. Powstało prawo gwałcące prawa wierzycieli i upadłych w drastyczny sposób. Prawo to służy po prostu wywłaszczaniu Polaków metodą na upadłość konsumencką i gospodarczą. Przykładowo wierzyciel upadłego nie jest o niczym informowany, a o całej upadłości dowiaduje się tylko wtedy gdy codziennie czyta Monitor Sądowy i Gospodarczy liczący sobie kilkaset stron! Każdy z nas może być czyimś wierzycielem np. w sytuacji gdy ktoś z jego rodziny ogłosi upadłość konsumencką. Osobiście nie wyobrażam sobie by w Polsce istniał człowiek, który nie posiada własnej firmy, a jednocześnie prenumeruje i czyta sobie codziennie Monitor Sądowy i Gospodarczy. Takie właśnie Prawo Upadłościowe przygotowali pod cały proceder ludzie Suwerennej Polski. Obecnie autor nowelizacji Prawa Upadłościowego – Piotr Zimmerman działa w ramach kancelarii Zimmerman Sierakowski i Partnerzy, która to kancelaria jest znacznym beneficjentem procesów upadłościowych w Polsce.

Sąd powinien powiadamiać prywatnych wierzycieli o wszystkim z urzędu

Według mnie o upadłości konsumenckiej powinno się z urzędu powiadamiać prywatnych wierzycieli upadłego. Powinno się również wysyłać do nich wszelkie informacje, które podlegają publikacji w Monitorze Sądowym i Gospodarczym. Sąd powinien być do tego zobligowany przy ogłaszaniu listy wierzytelności, ogłaszaniu planu podziału, umorzeniu czy zakończeniu postępowania. Podobnie powinno się powiadamiać wszystkich, którzy złożyli w sprawie upadłości konsumenckiej, wnioski o uznanie ich wierzytelności. Zwykle przy upadłościach konsumenckich nie ma przecież zbyt wielu wierzycieli. Ogłoszenia w MSiG mają swój sens przy upadłościach firm. Wtedy można zakładać, że prowadząc firmę jesteśmy zobowiązani do znajomości przepisów, procedur czy urzędowych monitorów. W przypadku wierzycieli nie prowadzących działalności gospodarczej są niewielkie szanse by ktoś wiedział o istnieniu MSiG-a. Zwykły człowiek nie zorientuje się temacie na pewno i zanim chociażby zorganizuje sobie pomoc prawnika, będzie już dla niego po terminie. Obecny stan procedur ewidentnie sprzyja wywłaszczaniu Polaków przez układ.

Przejęcie Krajowej Rady Sądownictwa sposobem na uzyskanie kontroli nad wyborem sędziów w sądach gospodarczych

Sędziowie w wydziałach upadłościowych powołani w czasach Suwerennej Polski wskazani zostali przez Neo-KRS podporządkowaną Zbigniewowi Ziobro. Między innymi po to właśnie Prawo i Sprawiedliwość przejęło Krajową Radę Sadownictwa. KRS decyduje o kandydaturach na stanowiska sędziowskie wszystkich szczebli. 

W Neo KRS zasiadali w większości ludzie Zbigniewa Ziobro. Gwoździem do trumny KRS-u było mianowanie wiceszefem tej instytucji Arkadiusza Mularczyka – posła PIS, który wcześniej po prostu nosił teczkę za Zbigniewem Ziobro. Tacy właśnie ludzie nadzorowali wymianę sędziów w wydziałach upadłościowych. Starsi sędziowie odchodzili na emeryturę lub byli przenoszeni do wydziałów cywilnych, ewentualnie rodzinnych. Na ich miejsce przychodzili nowi, już wykształceni przez przejętą Krajową Szkołę Sądownictwa i Prokuratury. Nadzór nad kształceniem w tej szkole do niedawna sprawowała była zastępczyni Ministra Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości – Małgorzata Manowska.

Dzięki przejęciu KRS, do wydziałów upadłościowych trafiali specjalnie wyselekcjonowani przez ludzi Ministra Ziobro młodzi i głodni sukcesu sędziowie. Byli na starcie kariery i chcieli się dorobić. Wierność układowi pozwalała im się bogacić. Kandydat na sędziego upadłościowego musiał być dyspozycyjny wobec układu. Przy nominacjach doświadczenie wręcz dyskwalifikowało.

Ministerstwo Sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro powymieniało również prezesów w sądach. Prezes sądu wyznacza przewodniczącego wydziału a ten już rządzi i dzieli w danym wydziale. Krajowa Rada Sądownictwa to też dyscyplinarki, wizytacje i lustracje. Jeżeli któryś sędzia się nie podporządkował i nie współdziałał to spotykał się z szykanami. Oczywiście polityków PiS-u i Suwerennej Polski interesowały najbardziej wydziały gospodarcze bo tam jest kasa i nieruchomości. Chodziło o przejęcia majątków na upadłościach, restrukturyzacjach etc.

Afera SKOK-ów – największa afera w historii Polski, czyli jak zabierać biednym i oddawać uberkaście.

Wydziały upadłościowe Sądu Rejonowego m.st. Warszawy są bardzo istotne dla polityków PiS-u i Suwerennej Polski nie tylko ze względu na proceder upadłościowy ale również z powodu prowadzenia rozliczeń w aferach gospodarczych. Chodzi przykładowo o największą aferę w historii Polski, a wiec o aferę SKOK-ów, a przede wszystkim SKOK-u Wołomin. Na aferze skorzystała finansowo cała masa ludzi z układu. Są oni teraz zainteresowani w zamieceniu afery pod dywan, tak by nie windykowano tego co sobie przywłaszczyli. Upadłość SKOK Wołomin jest prowadzona w sądzie upadłościowym m.st. Warszawy tak, by wszystko przebiegało zgodnie z dobrostanem ludzi układu. W tym miejscy należy wyjaśnić niewtajemniczonym czym jest afera SKOK-ów.

Spółdzielcze Kasy Oszczędnościowo Kredytowe (SKOK) to instytucje parabankowe zrzeszające ludzi, którzy wspólnie gromadzą oszczędności i udzielają sobie z tej puli pożyczek na zasadach bardziej atrakcyjnych niż w bankach. Aby przystąpić do kasy należy wykupić udział w wysokości określonej w statucie kasy. Działalność SKOK-ów podlega nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego (KNF). W Aferze SKOK Wołomin wydrenowano oszczędności udziałowców na kwotę 2,2 mld zł. W sumie upadło 13 SKOK-ów. Łącznie więc w aferze wszystkich SKOK-ów ukradziono 4,3 mld złotych oszczędności Polaków. Kolejne 550 mln poszło na dofinansowanie przejęć w ramach upadłości. Poszkodowanymi w aferze SKOK-ów byli głównie tzw. drobni ciułacze, którzy oddawali SKOK-om swoje oszczędności na tzw. czarną godzinę. Wstępowali do SKOK-ów skuszeni atrakcyjnym oprocentowaniem oszczędności. Ich pieniądze przejmował układ.

W drenażu uczestniczyli politycy, urzędnicy, celebryci itp. Często wykorzystywali w procederze swoje rodziny np. żony, córki etc. Z polecenia wprowadzającego mieli możliwość brania wielomilionowych kredytów, których potem nie musieli spłacać. Oczywiście dzielili się uzyskanymi milionami złotych z organizatorami przekrętu, przelewając im część pieniędzy na zagraniczne konta w rajach podatkowych np. na Cyprze, na Malcie etc.

Niekiedy do brania kredytów wykorzystywano zwykłych ludzi spod przysłowiowej „budy z piwem”. Znajdowano niezbyt rozgarniętego delikwenta, któremu kupowano garnitur. Potem wystawiono mu zaświadczenie o zatrudnieniu i wysokich dochodach. Dostawał też poświadczony notarialnie wyciąg z ksiąg wieczystych, z którego wynikało, że posiada nieruchomość o wielomilionowej wartości. Potem taki słup brał 10 mln kredytu w SKOK Wołomin i przekazywał organizatorom.

Główny organizator systemu SKOK senator Prawa i Sprawiedliwości Grzegorz Bierecki
Senator PIS Grzegorz Bierecki – główny organizator systemu SKOK. Wynagrodzenie miesięczne w SKOK-ach: 300 000 zł

Wyprowadzona w aferze SKOK kwota to prawie 5 mld. złotych. Kwota ta jest astronomiczna i przewyższa 2 razy aferę GetBack. Obawiając się niepokojów społecznych, straty oszczędzających w SKOK-ach pokryto ostatecznie z pieniędzy Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. SKOK-i w owym czasie do BFG się nie dokładały, więc straty pokryli pośrednio posiadacze kont bankowych. Banki wnosząc obowiązkowe opłaty roczne do funduszu rekompensują to sobie na swoich klientach poprzez mniej atrakcyjne oprocentowanie, opłaty i prowizje. Nawet jeżeli ktoś nie posiada konta bankowego, to również dołożył się do afery, gdyż BFG jest po części finansowany z budżetu państwa. Podobno każde polskie konto bankowe dołożyło się do pokrycia strat afery SKOK-ów kwotą około 1000 zł. Przykładowo jeżeli ktoś posiada 3 konta, to dołożył się do zamiecenia afery pod dywan kwotą 3000 zł.

Sędzia Arkadiusz Zagrobelny czyli referent od OLT Express i SKOK Wołomin

Sędzia Arkadiusz Zagrobelny to bardzo istotna postać w postępowaniach upadłościowych. Prowadził m.in. upadłość spółki z grupy Amber Gold – OLT-Express Poland oraz właśnie upadłość SKOK Wołomin. Był kiedyś zastępcą przewodniczącego X Wydziału Gospodarczego Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy. Po sprawie SKOK Wołomin przestał nim być. Wraz z sędzią Arkadiuszem Zagrobelnym zrezygnował przewodniczący X Wydziału Upadłościowego sędzia Cezary Zalewski, który również prowadził postępowanie upadłościowe SKOK Wołomin. W dalszym etapie X Wydział Gospodarczy Sądu Rejonowego dla m.st. Warszawy został rozwiązany. W jego miejsce utworzono dwa wydziały gospodarcze upadłościowe: XVIII i XIX.

Zamiatanie afery SKOK Wołomin pod dywan

Układowi zależy na zamieceniu afery SKOK Wołomin pod dywan. Pierwszym etapem wygaszania afery było doprowadzenie do sytuacji, w której żaden bank nie zechciał kupić SKOK-u Wołomin. W ostatnim przetargu SKOK Wołomin był wystawiony za symboliczną złotówkę. Kupujący bank miał przejąć zobowiązania w wysokości 119 mln zł ale również zabezpieczenia kredytowe w postaci nieruchomości przekraczających sumę 1 mld złotych. Na pierwszy rzut oka kupno SKOK Wołomin wydawało się więc okazją. Jednakże żaden bank nigdy do przetargu na SKOK Wołomin nie przestąpił. Według mnie nie przystąpił dlatego, że po zakupie SKOK Wołomin musiałby zacząć windykować jego umocowanych kredytobiorców, tak aby wyjść na swoje. Tymczasem żaden bank nie chce windykować tak znacznej części środowiska uberkasty. Kredyty brali politycy, pracownicy kancelarii prezydenta, pracownicy CBA, urzędnicy Narodowego Banku Polskiego, dziennikarze, artyści i wielu wielu innych wysoko postawionych ludzi. Jak tu takich windykować komornikiem?!

Sąd Upadłościowy m.st. Warszawy przeprowadził tylko dwie próby sprzedaży SKOK Wołomin. Trochę mało jak na tak duży przetarg. Pokazuje to ewidentnie, że Sąd Upadłościowy również nie chciał doprowadzić do sytuacji, w której znani lub dobrze umocowani ludzie byliby windykowani przez jakikolwiek bank. Po dwóch próbach tzw. przetargów na sprzedaż SKOK Wołomin sędzia Cezary Zalewski, po wniosku syndyka Lechosława Kochańskiego, zrezygnował ze sprzedaży SKOK Wołomin w całości. Od tego momentu to syndyk powinien windykować należności uberkasty, jednakże syndycy sami stanowią jej część.

Syndyk nie będzie windykował swoich i gryzł ręki, która go pośrednio karmi. Każdy syndyk jest nadzorowany przez Ministerstwo Sprawiedliwości i jest od niego zależny. Sędzia wydziału upadłościowego wyznacza w postępowaniach syndyka według własnego uznania. Syndyka, który podniósłby rękę na swoich, nikt nigdy już potem by do niczego nie wyznaczył.

Po odejściu od przetargu i przejściu do etapu sprzedaży majątku SKOK Wołomin z tzw. wolnej ręki przez syndyka, sprawa SKOK Wołomin może już być wygaszana. Sędzia Arkadiusz Zagrobelny oraz Cezary Zalewski przestali zajmować się upadłościami a X Wydział Upadłościowy został rozwiązany. W jego miejsce powstały XVIII i XIX Wydział Upadłościowy Warszawy. Sprawa SKOK Wołomin wylądowała w XVIII wydziale i tu zapewne będzie toczyć się dalej powoli latami, aż przycichnie. Z czasem nikt nie będzie już pamiętał o co tam chodziło. Od czasu do czasu prokuratura pewnie poinformuje o tym, że tu i ówdzie postawiono komuś mało znaczącemu zarzuty. Dzięki temu powstanie wrażenie, że przecież wszyscy siedzą, czyli afera została rozliczona. Niestety prawdziwi mocodawcy i beneficjenci nie poniosą żadnej odpowiedzialności i niczego nigdy nie będą zwracać. Według mnie pieniądze z przekrętu już wróciły z rajów podatkowych do Polski na prywatne konta i są teraz inwestowane w nieruchomości lub w organizowanie kampanii przedwyborczych. Niedawno chociażby Zbigniew Stonoga opublikował rewelacje o podejrzanym znikającym przelewie z Hong Kongu na pół miliarda euro dla niewielkiej spółki P&P Investment. Jeżeli rewelacje te okazałyby się prawdą to sprawa może mieć związek z praniem pieniędzy z afery SKOK Wołomin.

Listy kredytobiorców SKOK Wołomin najbardziej strzeżoną tajemnicą

Najbardziej strzeżoną tajemnicą w aferze SKOK Wołomin są pełne listy kredytobiorców, a więc tych, którzy w ramach układu brali wielomilionowe kredyty bez zabezpieczenia i dzisiaj ich nie spłacają. Jak na razie nikt nie upublicznił pełnych list kredytobiorców SKOK Wołomin. Ewentualnie nikomu niezależnemu nie udało się do tych pełnych list dotrzeć. Znamy tylko kilkadziesiąt nazwisk z tak zwanego drugiego szeregu ale na listach jest podobno aż ponad osiemset nazwisk z uberkasty. Tych najważniejszych nazwisk zapewne jak na razie nie poznaliśmy i informacje te są ściśle strzeżone.

Pośrednio tezę o tym, że na liście kredytobiorców SKOK Wołomin są bardzo ważne osoby z polityki potwierdza również wspomniana wcześniej „niechęć” Sądu Upadłościowego Warszawy do sprzedaży SKOK Wołomin w całości. Sąd zorganizował tylko dwa przetargi i zaniechał kolejnych prób sprzedaży majątku w całości. Bank, który zakupiłby SKOK Wołomin w całości, stałby się właścicielem dokumentacji kredytobiorców SKOK-u. W efekcie pełna lista ważnych kredytobiorców trafiłaby w prywatne ręce. Potem, ktoś z pracowników banku mógłby to w jakiś sposób upublicznić. Obecnie majątek SKOK Wołomin ma być sprzedawany z tzw. wolnej ręki przez syndyka. Dzięki sprzedaży z wolnej ręki majątek zostanie sprzedany w częściach i nikt z kupujących nie otrzyma wglądu w listy kredytobiorców. Pozostaną one tajne.

Pełne listy kredytobiorców SKOK Wołomin znajdują się zapewne w aktach ogłoszenia upadłości, do których poszkodowani w aferze SKOK Wołomin wglądu nie mają. Nie prawdą jest więc to co twierdzi jedna z organizacji zrzeszających poszkodowanych, że z racji wglądu w akta posiada pełne listy kredytobiorców. Oni mają wgląd jedynie do akt postępowania upadłościowego, a tam pełnych list kredytobiorców nie ma. Na podstawie akt postępowania upadłościowego można jedynie dokopać się do pojedynczych nazwisk i to tych z drugiego szeregu np. analizując pisma z prokuratury, sprawozdania syndyka, dokumentacje przetargów etc. Według mnie najważniejszych nazwisk tam nie znajdziemy bo zarówno prokuratura jak i syndyk tych ważnych osób nie dotykają. Analiza sprawy SKOK Wołomin jest również utrudniona, gdyż Wydziały Upadłościowe m. st. Warszawy ogólnie bardzo utrudniają dostęp do wszelkich akt w sprawach upadłościowych. Poniżej przedstawiam utrudnienia z jakimi ja się spotkałem przy moich próbach zapoznania się z aktami upadłościowymi mojej byłej żony.

Przygotowywanie albo raczej preparowanie akt w XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym m.st. Warszawy

XIX Wydział Gospodarczy Upadłościowy od zawsze stosuje zasadę, że akta trzeba zamawiać na kilka dni do przodu. Stosowali te zasadę nawet przed pandemią COVID-19. W czytelni sądu można było zawsze usłyszeć, że cyt. „XIX Wydział musi mieć zawsze kilka dni na przygotowanie akt. ” W XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym akta są „przygotowywane” przez kilka dni. Miałem sprawy w wielu sądach i przed pandemią akta były dostępne zazwyczaj w przeciągu godziny lub dwóch od zamówienia, wystarczyło poczekać. Tak było wszędzie, poza XIX Wydziałem Gospodarczym Upadłościowym.

Dzisiaj już wiem, że XIX Wydział Upadłościowy potrzebuje czasu na przejrzenie i spreparowanie akt sprawy. Procedura preparowania akt wygląda u nich następująco. Akta są zamawiane z kilkudniowym wyprzedzeniem. Potem XIX Wydział Upadłościowy przegląda akta i decyduje, do której karty akta można pokazać stronie postępowania. Wszystkie karty o numeracji wyższej są wyjmowane. Tak spreparowane akta można dopiero udostępnić stronie.

Sposób jest idealny chociażby do ukrycia listy wierzytelności przed wierzycielami. Sam padłem ofiarą takiego działania. W upadłości mojej byłej żony miałem status wierzyciela. Próbowano mnie ograć poprzez publikację listy wierzytelności zanim moje zgłoszenia wierzytelności zostały rozpatrzone.

Pewnego dnia poszedłem przejrzeć akta upadłościowe żony by zorientować się w stanie sprawy. W owym czasie w aktach powinna znajdować się już lista wierzytelności złożona przez syndyka 20 dni wcześniej. Lista ta była już wtedy zatwierdzona przez sędzię komisarz. Niestety przedstawiono mi akta bez listy wierzytelności i w ten sposób ukryto przede mną najważniejszy dokument w sprawie upadłościowej.

Podejrzewam, że mogło to przebiegać tak, że po moim złożeniu zamówienia na akta, zadecydowano że całą część akt od daty zatwierdzenia listy wierzytelności trzeba wyłączyć z udostępniania mi, żebym nie mógł zobaczyć listy wierzytelności oraz żeby ciągłość dat się zgadzała. Dzięki temu nie miałem szans dowiedzieć się o wykluczającej mnie liście wierzytelności. Sposób jest bardzo prosty, skuteczny i bezkarny bo zawsze można powiedzieć, że ostatnie dokumenty nie znalazły się w aktach gdyż były u przewodniczącego wydziału, u sędziego referenta lub u sędzi komisarz.

Utrudnianie procesu zamawiania akt w XIX Wydziale Gospodarczym Upadłościowym Sądu Rejonowego m.st. Warszawy

XIX Wydział Gospodarczy Upadłościowy stosuje również blokady na poziomie samej procedury zamawiania akt. Znam się trochę na informatyce i wiem jak łatwo to wykonać. Jeżeli jakieś akta nie mogą być przedstawione stronie to administrator systemu informatycznego może wyłączyć sygnaturę tych akt z funkcjonalności zamawiania przez formularz na stronie internetowej. Potrzebny kod PHP można dopisać w 20 minut. Potem, przy próbie zamówienia takich akt, wyświetli się na przykład pusta strona bez żadnego komunikatu. Zwykły człowiek uzna wówczas, że zamówił akta i wszystko gra. Przyjdzie w dniu, który wskazał w formularzu żeby zobaczyć akta i dowie się w czytelni, że zamówienie nie dotarło i że akt nie zobaczy. Oczywiście może je zamówić wtedy na miejscu ale to się znowu wiąże z kolejnym okresem oczekiwania, koniecznością zwolnienia z pracy i ponownego przyjazdu. Przy dwutygodniowym terminie na zażalenie, takie utrudnienia okazują się kluczowe dla sprawy.

Tak jak powyżej opisałem, było właśnie z moim zamówieniem na akta upadłości byłej żony. Po wysłaniu formularza wyświetlała mi się pusta strona. Nie wiedziałem czy formularz doszedł, czy może wystąpił jakiś błąd. Zero komunikatu. W czytelni okazało się, że moje zamówienie na akta nigdy nie dotarło. Pani z czytelni z tajemniczym uśmiechem na twarzy oznajmiła mi, że to pewnie z powodu dużej liczby chętnych. Tylko, że taki system kolejkuje zapytania i jest w stanie obsłużyć bez problemu setki równoczesnych zapytań. Stwierdzenie o dużej liczbie chętnych brzmi w ogóle zabawnie, bo w czytelni wydziałów upadłościowych Warszawy na Czerniakowskiej byłem już kilka razy i maksymalna liczba przeglądających akta z jaką się spotkałem to były trzy osoby.

Ktoś może powiedzieć, że akta można zamówić przez telefon. Sęk w tym, że ja się nie mogłem do nich dodzwonić. Oni po prostu maksymalnie blokują dostęp do akt. Nawet zamówienie akt na miejscu nie jest żadną gwarancją ich obejrzenia. Wygląda to u nich zawsze tak, że akta zamawia się na kilka dni do przodu, jak wizytę u dentysty. W wyznaczonym dniu Pani z czytelni dopiero sobie sprawdza, czy akta są u niej w szafie. Jeżeli nie ma, co jest nierzadkim przypadkiem, to dzwoni z informacją, że akt nie ma i tyle (zwykle tuż przed wizytą). Dobrze jest gdy Pani w ogóle zadzwoni, bo mnie się zdarzało dowiedzieć o braku akt dopiero na miejscu. Na pytanie – dlaczego akt nie ma, Pani z czytelni zwykle odpowiada „bo wydział nie udostępnił” i basta. Jeżeli zwolniłeś się wtedy z pracy to masz jeden dzień urlopu w plecy. Należy dodać, że sekretariat XIX Wydziału Gospodarczego i czytelnię dzieli jedynie około 40 metrów drogi.

Niedawna pandemia COVID-19 została wykorzystana przez XIX Wydział Upadłościowy do tego by wyłączyć w ogóle możliwość zamawiania akt poprzez formularz na stronie. Początkowo widniał tam komunikat o awarii systemu a potem podstrona z formularzem zniknęła całkowicie. Zamawianie akt poprzez formularz realizował u nich skrypt języka programowania PHP. Skrypty do wysyłki maili z formularzem korzystają z bibliotek wbudowanych w pakiet PHP. To się nigdy nie psuje bo nikt takiej biblioteki nigdy nie modyfikuje na potrzeby jednostkowe. Tymczasem u nich rzekoma „awaria” trwała miesiącami, a potem formularz zniknął całkowicie. Zwyczajnie wyłączyli to by zamawiano akta osobiście. Dzięki temu kierownik czytelni może odbijać interesantów. Nawet jak się uda zamówić akta to minimalny termin oczekiwania to tydzień, a więc dokładnie tyle ile wynoszą zazwyczaj terminy procesowe.

Reasumując należy stwierdzić, że XVIII i XIX Wydział Gospodarczy do spraw Upadłościowych Sądu Rejonowego dla m. st. Warszawy działają głównie w interesie układu. To machina, która ma maksymalnie sprawnie wywłaszczać Polaków, a afery zamiatać pod dywan. Wierzyciele prywatni w upadłościach konsumenckich są tam traktowani jako przeciwnik oraz przeszkoda w szybkim i korzystnym dla układu wywłaszczeniu upadłego.


Ten niepozorny domek na przedmieściach to siedziba SKOK Wołomin, który to sam jeden ogolił Polaków na 2 200 000 000 zł (3 mld zł z odsetkami).

Przeczytaj również:

Masz informacje dotyczące powyższego artykułu? Skontaktuj się!

Przeczytaj również: